niedziela, 16 października 2016

Moje świadectwo

Witam wszystkich. Dzisiaj chciałabym przedstawić moje świadectwo dotyczące Nowenny Pompejańskiej. Zaczęłam ją odmawiać jeszcze w trakcie wakacji i trwała do 13.10.2016r. W mojej modlitwie skupiłam się głównie na jednej osobie bardzo mi bliskiej za, którą się zresztą modliłam. Był to mój tata. Przez 54 dni odmawiałam za niego różaniec. Muszę przyznać, że to był dla mnie wspaniały czas, ponieważ wiedziałam i zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, że mogę powierzyć Matce Przenajświętszej swój problem i swoja intencję. Wiadomo też jednak, że nie wszystko od razu można dostać na pstryknięcie palcami. Trzeba mieć cierpliwość i umieć czekać na to co się wydarzy. Najpiękniejszym momentem było dla mnie to, że pewnej nocy przyśnił mi się Ojciec Święty Franciszek. Pewnie wydaje się to trochę śmieszne ale to było coś pięknego. Siedział taki skupiony na modlitwie, a ja przez dłuższą chwilę patrzyłam na niego, a potem podeszłam gdyż chciałam z nim porozmawiać. Jedynym gestem jaki Ojciec Święty zrobił to położył mi swoją rękę na głowę tak jakby mi pobłogosławił. To było niesamowite. Podczas mojej modlitwy zauważyłam w moim tacie jakieś zmiany. Co prawda to nie było nic wielkiego ale jednak coś jakby drgnęło. Taka była zresztą moja intencja aby się poprawił i zmienił nastawienie do życia. Muszę szczerzę przyznać, że nie dostałam co prawda tego czego oczekiwałam ale mam nadzieję iż przyjdzie czas i moment w, którym wszystko będzie tak jak powinno być. Tak jak już wcześniej mówiłam musimy mieć tą cierpliwość w sobie i mocno ufać Matce, Panu Bogu i Panu Jezusowi. Nie możemy się złościć, że nie zawsze dostajemy tego czego chcemy bo przecież Pan Bóg wie od nas lepiej co jest dla nas dobre a co nie. On nas kocha i dla nas nigdy nie chce źle, a wręcz przeciwnie. Jest jeszcze dużo rzeczy, które bym zmieniła w tacie jednak z drugiej strony wiem, że nie wszystko da się zmienić tak jak my byśmy tego chcieli. Może już gdzieś wcześniej o tym wspominałam ale Różaniec ma swoją siłę. Szatan nienawidzi Różańca tak samo jak Matki Bożej. Jednak niestety często jest tak, że sami otwieramy drzwi szatanowi i zapraszamy go do naszego życia. Najczęściej przez właśnie takie drobnostki, które w życiu codziennym wydają nam się niczym specjalnym. Ja uczę się tej cierpliwości bo wiem, że nie mogę dostać tego co chcę od razu. Dalej z ufnością i to głęboką ufnością będę się dalej modlić o mojego tatę bo może przyjdzie ten moment, że stanie się to o co proszę. Poprzez Nowennę sama się nauczyłam sporo rzeczy. Tak jak mówiłam gdzieś tam w innym poście dawniej nie wiedziałam nawet, że istnieje taka modlitwa. Tak samo było ze " złymi furtkami", o których może uda mi się w końcu opowiedzieć. Dopiero kiedy trafiłam na filmik pewnego księdza, który bardzo mądrze i pięknie mówi otworzyły mi się oczy. Zaczęłam zauważać to co się dookoła dzieje, a wcześniej nie dostrzegałam tego. Myślę, że to nie jest przypadek z tym filmem. Dzięki niemu postrzegam inaczej świat. Podczas odmawiania Nowenny dostałam porządnego kopa aby służyć w Kościele gdzie wcześniej nie odważyłabym się na to. Niesamowite. Wiec mówię, że mimo iż nie do końca dostałam to czego oczekiwałam to cały czas mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie moment tej poprawy. Matka Przenajświętsza jest dobra i ufajmy Jej, bądźmy cierpliwi i rozmawiajmy z Nią, módlmy się do Niej. Różaniec to naprawdę coś wspaniałego. Dlatego weźmy go do ręki i szczerze pomódlmy się do Matki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz